niedziela, 22 stycznia 2012

talerz na kilogram jabłek i jedną cytrynę





jedna z większych moich prac.
patera z drobnego szamotu i mieszanki szkliw.
tym razem nakładałam je z myślą o spływaniu i nieprzewidywalnych efektach.
tak się jednak nie stało :). wszystkie utrzymały się na miejscu, jedynie turkus wypadł tu blado,
ale i tak jestem z efektu zadowolona. 
(co prawda, na talerzu miała być taka trochę mandala, a wyszło bardziej meksykańsko :)). 
a jabłek zmieści chyba drugie tyle, bo liczy sobie 36 cm średnicy.

niedziela, 15 stycznia 2012

łucznica raz jeszcze


w grudniu przed Świętami udało mi się pojechać do Łucznicy.
kurs witrażu drugiego stopnia. nie mogłam się doczekać - poprzednim razem zachwyciło mnie to miejsce.
stowarzyszenie Akademia Łucznica ma swoją siedzibę w dworku z XIX w. zbudowanym dla rodziny Potockich, czego ślady można nawet znaleźć w budynku pracowni :)


miejsce jest naprawdę urokliwe. mnie zachwyciła cisza. jeśli chcielibyście kiedyś odpocząć twórczo, polecam. 
w przylegającym parku w najmniej oczekiwanych nawet miejscach można natknąć się na niezwykłe prace.





 a sam kurs tym razem nie wyczerpał mojego głodu wiedzy o fusingu i szkle :).
malowałam tradycyjną metodą witraże (prawdziwa szkoła cierpliwości!, każdy kolor nakłada i wypala się oddzielnie),
które potem oprawiłam w ołów.
ale na początek potrzebny był projekt czyli karton :)


i efekt końcowy:


ze światłem.


i bez podświetlenia.
kilka zbliżeń: 



i jeszcze taki:


podświetlony wygląda tak:


zrobiłam też trochę biżuterii:





świeczniki:



wygięłam dwa talerze:



i strasznie napaliłam się na własny piec, by móc robić to wszystko na miejscu!
pozdrawiam :).

piątek, 6 stycznia 2012

polecam

nowy numer dwumiesięcznika Barwy Szkła.


a w nim, m.in. mój przepis na własną śniegową śnieżynkę,
czyli jak stworzyć taki wisiorek:



polecam :).
czasopismo dostępne jest również tutaj.

niedziela, 1 stycznia 2012

święta minęły

mi miło. domowo i ciepło. ma nadzieję, że Wam, tu zaglądającym, również!
pod koniec grudnia wybrałam się do Łucznicy,
na kurs, ale o tym następnym razem.
dziś przypomniałam sobie zimowy wyjazd do Habovki
sprzed trzech lat. zima w górach była wtedy naprawdę pełna uroku i... mrozu:).



nad wsią, już całkiem wysoką zbudowano szopkę, która była jednocześnie paśnikiem. 
lubicie tę kolędę?


a jeszcze wyżej przyczepa, jak z "wszystko za życie".





życzę wszystkim i sobie twórczego Nowego Roku.
pięknych chwil, widoków, przyjaciół i podróży!
niech się Wam darzy!

poniedziałek, 19 grudnia 2011

przedświąteczne wypieki

już czas na pierniki i serniki,
a tymczasem lusterko do torebki.
bo czasem ma się ochotę coś słodkiego.