niedziela, 23 września 2012

hotpot


Kiedy zafascynował mnie fusing, czyli stapianie szkła polegające na łączeniu jego kawałków p od wpływem działania wysokiej temperatury, okazało się że technika ta wymaga posiadania pieca. To wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Pojawiły się wątpliwości, czy wybrać tańszy mniejszy model, czy zainwestować w większy rozmiar pieca, a jeśli tak, to gdzie go właściwie postawić. I tak trafiłam na HotPot. Ponieważ przed zakupem nie znalazłam zbyt wielu publikacji na temat tego urządzenia, postanowiłam podzielić się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami.


HotPot to dobre rozwiązanie dla wszystkich, których zaciekawił fusing, ale nie mogą pozwolić sobie na zakup lub dostęp do profesjonalnego pieca lub zwyczajnie chcieliby spróbować tej techniki przed zakupem fachowego sprzętu. Można go kupić w Polsce w sklepach z zaopatrzeniem dla witrażystów. Składa się z dwóch części – płaskiej okrągłej podkładki oraz pokrywy w kształcie walca z otworem na górze. Taki piecyk przeznaczony jest do używania w mikrofalówce, przy czym w instrukcji obsługi producent zaleca, by był to egzemplarz przeznaczony jedynie do tego celu, sugeruje, by w takiej mikrofali nie podgrzewać już potraw. Polecane są również jak najprostsze modele.


Ze względu na rozmiary, HotPot jest przeznaczony głównie do tworzenia małych form biżuteryjnych i ozdobnych. Najczęściej oferowanymi w polskiej dystrybucji są modele, których średnica powierzchni roboczej wynosi ~ 7,5 lub ~ 11 cm.
Kilka słów o tym, jak działa takie urządzenie. HotPot należy umieścić na środku talerza mikrofalówki. Przed położeniem przygotowanego do fusingu szkła, spodnią część piecyka trzeba wyłożyć papierem ceramicznym (dwie warstwy). Samą szklaną kompozycję najlepiej ułożyć na papierze już w mikrofali, a następnie nakryć pokrywą. 


Teraz uruchamiamy mikrofalówkę. Zalecana moc to ok. 500 - 600 W przy napięciu sieciowym 220 V. Jeśli chodzi o czas, w jakim należy podgrzewać szkło, jest to sprawa dość indywidualna. Wszystko zależy od kuchenki, z którą pracujemy, ilości warstw szkła i jego rodzaju, a także oczywiście pożądanego przez nas efektu. Generalnie potrzeba kilku prób, by dojść do wprawy. Po uruchomieniu mikrofalówki czekamy i obserwujemy. Samo topienie szkła obwieszcza nam (ok. 7 - 12 minut od włączenia) pomarańczowe światło, które pojawia się w górnym otworze HotPot. Choć producent zaleca, by żarówkę w kuchence mikrofalowej zasłonić odpowiednim niepalnym materiałem lub wykręcić, trudno byłoby ten moment przegapić, jest on dobrze widoczny i przypomina żarzącego się papierosa. 

 

Zatrzymujemy mikrofalówkę, uchylamy delikatnie wieko piecyka, by sprawdzić, czy otrzymany efekt nas satysfakcjonuje. Jeśli nie, uruchamiamy mikrofalę ponownie na 20 sekund i oceniamy rezultat. (Na tym etapie szkło nagrzewa się, stapia i świeci.)


Czynność tę powtarzamy do momentu pełnej satysfakcji, wtedy wyłączamy kuchenkę, a piecyk wykładamy na żarodporną podkładkę (drewniana zupełnie się nie sprawdzi, wiem, bo w swojej wypaliłam śliczne czarne kółko – aż zadymiło!) i zostawiamy zamknięty do całkowitego wystygnięcia (ok. 1-2 godziny). 


Gotowe!


Moje pierwsze wypały zakończyły się katastrofą – nie mówię już o tej spalonej podkładce, ale wisiorki popękały z trzaskiem. Cierpliwość – to ważna cecha również, gdy idzie o HotPot – nie należy zbyt często upewniać się, czy praca już wystygła i czy efekt jest zgodny z zamierzonym, i czy na pewno jest jeszcze ciepła, bo to przecież niemożliwe, gdy tak bardzo chcemy już jej dotknąć. Studzimy zatem nasze szkiełka w zamkniętym piecyku.
W czasie pracy HotPot potężnie się nagrzewa, więc wyciągamy i uchylamy pokrywę oczywiście jedynie w odpowiednich rękawicach, by nie poparzyć dłoni.


Podsumujmy. Wszystko zależy oczywiście od naszych potrzeb. Plusem takiego urządzenia jest relatywnie niewielki koszt (w porównaniu z profesjonalnym dużym piecem). Zajmuje ono mało miejsca. I pozwala w  stosunkowo krótkim czasie stworzyć ciekawą fusingową pracę. To dobre rozwiązanie dla hobbystów, którzy lubią tworzyć w domu. Przeznaczone jednak do wykonywania jedynie elementów biżuteryjnych czy małych zawieszek, dlatego do minusów zaliczyć należy przede wszystkim niewielki rozmiar i kształt powierzchni roboczej znacznie ograniczające wielkość prac tworzonych w takim piecyku. Mimo to, uważam, ze jest to ciekawa alternatywa dla osób nieposiadających własnej wyposażonej pracowni.

powyższy tekst (w zbliżonej formie) ukazał się również w ostatnim numerze Barw Szkła.

dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze!

11 komentarzy:

nowalinka pisze...

Świetny opis z poradami :)

kacha pisze...

dużo ostatnio czytała i szukałam w sieci informacji na ten temat i muszę powiedzieć, że świetnie to wszystko opasłaś i cieszę się że dzięki Tobie dowiedziałam się że istnieje jakaś alternatywa dla pieca- super!

Al art pisze...

słyszałam o hot pot. ciekawe efekty wychodzą...

Anonimowy pisze...

A ja mam pytanie, czasem na zdjęciach w necie widać, że ludzie przygotowując kompozycję z kilku kawałków czymś je sklejają, może umiałabyś napisać co to za substancja? I czy trzeba jej używać, czy szkła się zlepią same? Czekam na piecyk i już zaczynam kombinować :) U mnie nie ma w pobliżu kursów, żeby spytać fachowca u źródła. Pozdrawiam Anka

agapa pisze...

Hej; długo szukałam czegoś konkretnego na temat hotpot- dzięki:) Może w końcu zacznę go używać bo niestety firmy sprzedające nie dają żadnych instrukcji:( Jeśli nadal tworzysz to chętnie z Tobą porozmawiam - napisz proszę na adres: agapa@szeptem.pl
Z góry serdecznie dziękuję:]

niekiedy pisze...

Aniu, prawdopodobnie chodzi o klej, który pozwala utrzymać kompozycję w całości do momentu stopienia szkła. nie używam takiego kleju, po prostu układam szkiełka na podkładce hotpota już w mikrofali i delikatnie nakrywam wiekiem z nadzieją, że nic się nie przesunie. i zwykle tak właśnie jest :). życzę radości tworzenia z hotpotem. w razie pytań, pisz, spróbuję pomóc. serdeczności, e. :).
Aga, napisałam :).

Anonimowy pisze...

Witaj.

Czy do tego trzeba jakieś "specjalne", niskotopliwe szkło?

Pozdrawiam Leel00

niekiedy pisze...

tak, szkło do fusingu. w przypadku łączeni kolorów i faktur, szkła muszą mieć ten sam współczynnik COE. pozdrawiam, e.

Anonimowy pisze...

Witam. Czy można "studzić" piecyk w kuchence mikrofalowej, oczywiście wyłączonej i przy otwartych drzwiczkach ? nie mam podkładki żaroodpornej :) i czy sama mikrofala też mocno się nagrzewa ?

Anonimowy pisze...

jak zrobic w takim piecyku kulki szklane lub beczułki - z otworem?

Miscela pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.