środa, 4 grudnia 2013

każdy, kto pozna technikę taśmy miedzianej

na pewno ją pokocha!
ale dziś nie o tym :).

lampa Tiffany'ego to marzenie każdego witrażysty.
marzyłam i ja.
powstawała długo, lecz to już zupełnie inna historia (o macierzyństwie:))
oto i ona:




zdjęcia w toku:


ze względu na kształt,
 przy lutowaniu pomagałam sobie stelażem z tektury, a nie styropianową formą



dziękuję za wszystkie komentarze, listy i odwiedziny. 

3 komentarze:

Malwina pisze...

Super!!! Jestem pod wrażeniem...Gorąco pozdrawiam:)

niekiedy pisze...

dziękuję! serdeczności moc zasyłam!

kacha pisze...

lampa cudna!!! wyższy poziom wtajemniczenia :-) Super. Pozdrawiam